poniedziałek, 22 wrzesień 2008

Cienka granica pomiędzy fanowstwem i fanatyzmem

Słowo "fan" pochodzi bezpośrednio z języka naszych anglosaskich przyjaciół (by nie zagłebiać się dalej w meandry jego derywacji)  i oznacza ono osobę silnie zainteresowaną pewną tematyką, co implikuje po pewnym czasie więź emocjonalną i rozmaite pozytywne i negatywne sprzężenia zwrotne. Przykładem tej pierwszej może być działalność polegająca na angażowaniu się fanów w pożyteczne społecznie czynności (takie jak np. fanowskie produkcje filmowe). Przypadki tych drugich, negatywnych sprzężeń są niestety równie częste (np. pseudokibice wzajemnie okładający się pięściami). W internecie, który jest medium pojemnym, cierpliwym i otwartym dla każdego, kto umie się do niego "podpiąć", działalność fanów widoczna jest niemal na każdym kroku. Ta negatywna niestety również.

Dorodny przykład tej ostatniej pojawił się niestety na forum portalu BatCave.pl w związku z opublikowanym trzy dni temu tekstem "50 prawd objawionych przez Mrocznego Rycerza" o którym pisałem dosłownie w poprzednim wpisie. Fani filmu (nie wszyscy rzecz jasna) stawili tekstowi zdecydowany odpór, nierzadko zastępując niestety realną krytykę epitetami, przekłamaniami i czymś, co w polskiej polityce nazywa się semantycznym nadużyciem. Dlaczego tak się stało?

Osobiście wydaje mi się, że "błędem" popełnionym przez p. Donicę było nie samo podjęcie krytyki detali filmu, lecz liczenie na poczucie humoru czytelników. Tekst bowiem napisano "ćwierć serio", bo w końcu to jest tylko film, bardzo dobry film (o tym za chwilę) ale tylko film.  "The Dark Knight" to film z dawna oczekiwany, mający już od celuloidowego powicia status kultowego. Legendę produkcji wspierała dodatkowo tragiczna śmierć Heatha Ledgera, który, bardzo przykro to mówić, stał się maskotką marketingową filmu. Cała branża filmowa rozpływała się nad filmem (i do dziś to czyni), świat widzów drżał z niecierpliwości. Nic zatem dziwnego - ten film od początku budził emocje. Niestety z emocjami jest tak zabawnie, że nigdy nie wiadomo, czy będą one pozytywne czy negatywne. W przypadku pana Donicy na jego głowę spadły właśnie obelgi. Emocjonalne podejście do sukcesu filmu, który zasługuje przecież na liczne zachwyty (piszę to ryzykując że ktoś zarzuci mi gombrowiczowskie podejście do tematu "Słowacki wielkim poetą był"), wskazuje na skalę jego sukcesu. Pan Donica stanął niestety na drodze tej rozpędzonej ciężarówki.

Wszystkich fanów, których tu nawet nie ma sensu wymieniać z ksywek (cóż zresztą nam po nich?), a którym obce są zasady dobrego wychowania i logicznego rozumowania niestety to jednak nie usprawiedliwia. Święte oburzenie (i to w dodatku na temat popcornowego filmu, filmu na miłość boską) to rzecz, która nie jest godna osoby myślącej i za taką się uważającej, a przynależna jest raczej nie fanowi a fanatykowi. Lecz nawet fanatyzm godny jest lepszej sprawy...

niedziela, 21 wrzesień 2008

Krytyka Mrocznego Rycerza - detale, które pogrążają film?

Rafał Donica na łamach portalu Klub Miłośników Filmu opublikował tekst, w którym wylicza "Mrocznemu Rycerzowi" aż 50 wad i przewinień w stosunku do logiki, fizyki oraz podstawowych zasad storytellingu. Część z punktów to bardzo poważne oskarżenia i być może Autor rzeczywiście ma rację, pisząc: "wyciąganie Batmana z komiksowego świata i wpychanie go w coraz to bardziej realistyczne uniwersum będzie tylko zwiększać dychotomię pomiędzy nim, a światem w którym się znalazł i do którego nie pasuje. Chcemy "Batmana na serio"? To najpierw zastanówmy się, czy ktoś taki jak on, w "świecie na serio" dałby w ogóle radę funkcjonować... a świat "Mrocznego Rycerza" jest bardzo serio."

Tekst wzbudził bardzo, bardzo gorące komentarze w sekcji komentarzy serwisu BatCave.

Oto LINK.

Nazywam się Bond. I kropka. + [UPDATE] okładka soundtracku

W "Casino Royale", poprzedniej odsłonie przygód agenta OO7, zabrakło kilku elementów, które jak się wydawało, stanowiły rdzeń "bondów" - nie ujrzeliśmy ani miss Moneypenny ani Q. W "Quantum of solace" Eon Productions idzie dalej. Reżyser Marc Forster wyznał, że choć nagrano kilka róznych sekwencji, w których Bond przedstawia się "Bond, James Bond", to niestety żadna z nich nie "chwyciła". Żadna z nich nie znalazła się w finalnej wersji filmu. Powiedział: "it's nice to be open-minded about the Bond formula". Oby fani okazali się równie otwarci na zmiany.


Na Amazonie ukazał się przedpremierowy soundtrack do "QoS". Oto okładka:


sobota, 20 wrzesień 2008

Fakty z książek prosto do kanonu?

Roberto Orci i Alex Kurtzman udzielili wywiadu dla portalu Crave Online. Pomiedzy pytaniami o ich najnowsze dziecko - sequel zeszłorocznego "Transformers" oraz "Fringe" Abramsa znalazło się również kilka dotyczących "Star Trek".
Najważniejszą rzeczą, którą powiedział Kurtzman jest:

We did a lot of reading of the books. I think we
consider the books canon to a large degree so it’s
very important to us to stay consistent. But there is
a bit of a hole and there’s actually different
mythologies about their history so it’s a matter of
staying consistent but also figuring out how you can
play around a little bit anchored by the rules.

"Przeczytaliśmy mnóstwo książek (z cyklu Star Trek -
przyp. red.). uznajemy, że to co w nich zostało opisane
w pewnym stopniu jest kanonem. Oznacza to, że musimy
zachować ciągłość. Mimo to jest jednak przestrzeń i
w istocie wiele różnych wizji. Sęk w tym, żeby zachować
spójność i jednocześnie tak to rozegrać, by mieć miejsce
na odrobinę zabawy mimo wszystkich ograniczeń.

Książki, jak wiadomo, inaczej niż w przypadku wszechświata "Star Wars" nie są częścią ścisłego kanonu. Orci i Kurtzman jednak, oprócz ekranowego pragną zachować kanon literacki. Orci już wczesniej zapowiedział, że zamierza uwzglednić kilka wydarzeń z książek, w ten sposób je kanonizując.

Źródło:

Zegarki Swatch - bad guy dream

Znana firma zegarmistrzowska Swatch postanowiła odebrać Omedze część rynku i zaatakować kieszenie fanów Bonda. O ile to Omega (obecnie) zaopatruje MI6 w czasomierze, o tyle Swatch wyprodukował 22 linie zegarków dla czarnych charakterów znanych z filmów. I tak możemy zaopatrzyć się w zegarek wiążący się z niemal każdym wrogiem Bonda z 21 filmów. Począwszy od mechanicznego wzorca kojarzącego się z doktorem No, poprzez te oznaczone symbolem SPECTRE, nawiązujące stylistyką do różnych wcieleń Blofelda, a skończywszy na skromnym modelu z cyferblatem opatrzonym pikiem, który mógłby należeć do karcianego geniusza - LeChiffre'a.

Zresztą, po co więcej pisać - zobaczmy na własne oczy.

Ceny zegarków nie oszałamiają - najtańsze modele kosztują 32 funty, najdroższe 125 funtów i są (lub powinny być) dostępne przynajmniej w sklepach Swatch Warszawie, Gdańsku i Krakowie. W porównaniu do łatwiej dostepnej Omegi Seamaster są to zdecydowanie bardziej przystępne ceny (najtańsza wersja kwarcowa kosztuje ok 3-4 tys. złotych).

"Another way to die" w sieci

Piosenka Jacka White'a w wykonaniu jego samego oraz Alicii Keys znalazła się oficjalnie w internecie. Posłuchać jej można już w kilku miejscach.
tutaj
tutaj
oraz na oficjalnym streamie

Po raz pierwszy motyw usłyszeliśmy w reklamówce Coca Cola Zero, która chwilowo stała się Colą 007. Ale jajcarze...



Podziękowania dla Michała K. za news ;)

środa, 10 wrzesień 2008

Długi trailer "Quantum of Solace"

Panie i panowie, James Bond:

poniedziałek, 1 wrzesień 2008

Kolejne zdjęcia z "Quantum of solace" oraz okładki do gry

Kolejne zdjęcia opublikował serwis jamesbond-fr.com.

CommanderBond.net publikuje zaś okładki gry komputerowej na podstawie "Quantum..." Jak widać gra dostępna będzie na wszystkie popularne platformy: PlayStation 3, Xbox 360, Nintendo Wii, Playstation 2, Nintendo DS i Windows PC.

Aż dziw - do premiery filmu coraz bliżej, a marketingu wirusowego jak nie było tak nie ma. Czyżby Eon Productions nie dało się ponieść promocyjnemu szaleństwu? Oby się to na "QoS" nie zemściło...

Perfumy dla Bond Girl

Na Allegro już mozna zakupić perfumy Avon "Bond Girl". Opakowanie zdobi twarz Gemmy Arterton, dziewczyny Bonda w "Quantum of Solace". Cena katalogowa (wg autora aukcji) 150 zł. A aukcji cena kup teraz 60 zł. Dziwne.

niedziela, 24 sierpień 2008

Empire o Bondzie

Podobnie jak dwa lata temu przed premierą "Casino Royale" miesięcznik "Empire" proponuje czytelnikom szeroki wgląd w świat najnowszego filmu o OO7. Już z okładki dowiadujemy się, iż będzie to "blodiest Bond ever" czyli najkrwawszy Bond w historii. Magazyn przedstawia też historię różnych planowanych zakończeń filmu, na któymi zastanawiali się scenarzysta Paul Haggis i reżyser Marc Forster. Znajdziemy też obszerne wywiady z aktorami oraz plakat. Oto, jeszcze nie ogłoszona oficjalnie okładka magazynu: